Robimy plan!

plan

Plan treningowy, podstawa do zdobycia upragnionego celu. Oprócz samych treningów, oczywiście. Tylko z czym to się je i jak się za niego zabrać?

Po pierwsze: cel. Żeby zrobić dobry plan, musisz wiedzieć po co jest Ci on potrzebny. Chcesz przebiec pół godziny bez zatrzymywania się czy zrobić dyszkę poniżej 50 minut? A może plan na pierwszy maraton? Różne cele, to różne rodzaje treningów. Jeśli szykujesz się do dychy, nie trzeba Ci 30-kilometrowych wybiegań, do półmaratonu też nie.

Po drugie: różnorodność. Treningi to nie tylko klepanie kilometrów, w dodatku codziennie tą samą trasą, z tą samą prędkością. Biegi ciągłe, podbiegi, interwały, przebieżki… Nie wolno zapominać o ćwiczeniach ogólnorozwojowych – przysiady, planki, pompki i inne cuda na kiju, to też część treningu biegacza. Czasem warto dla odmiany wpleść basen, czy rower.

Po trzecie: znaj swoje słabe strony. Masz już cel, zaplanowałeś długie wybiegania i podbiegi, ale pomyśl, nad czym szczególnie powinieneś popracować? Mało siły biegowej? Może warto więc dołożyć trochę podbiegów? Trening ma przynieść progres, a nie odhaczanie tydzień po tygodniu kolejnych rodzajów biegu.

Po czwarte: regeneracja. Wielu początkujących biegaczy o niej zapomina, latają jak postrzelona zwierzyna (tak, też tak miałam). Przerwy też są potrzebne, a dobry sen konieczny, żeby trening przyniósł wzrost formy, a nie przetrenowanie.

Po piąte: dostosowanie do stylu życia. Robiąc plan, należy brać pod uwagę niebiegowe sfery życia. Nie ma sensu wpisywać sobie długich wybiegań na sobotę rano, jeśli w piątkowy wieczory lubisz zabalować.

Po piąte: między dyscypliną a elastycznością. Jak już rozpisałeś plan, to się go trzymaj. Ale czasem coś wypadnie lub z nieba wali żabami. Czasem się zwyczajnie NIE CHCE. Można sobie trening przenieść na inny dzień, który przeznaczyliśmy na regenerację. Nie warto jednak robić tego zbyt często, bo plan się rozlezie, zanim przyniesie jakiekolwiek efekty.

Długo biegałam bez planu. Postęp był, ale na początku zawsze jest. Doszłam do etapu, na którym już bez planu się nie obejdzie, a jakbym szybciej zaczęła trenować planując, może byłabym dziś dalej, niż jestem i uniknęła przykrej kontuzji. Później zaczęłam sobie biegi różnicować, dołożyłam interwały, później drugi zakres, podbiegi. I poszło. Nigdy nie korzystałam z gotowych planów, bo uważam, że pan redaktor z RW nie zna mnie i nie wie, jaki plan będzie dla mnie najlepszy. Przygotowuję się teraz do półmaratonu. Sam dystans nie jest wielkim wyzwaniem, dlatego tak, jak przed pierwszą połówką skupiałam się na tym, by po prostu dojść do 21 km, tak teraz skupiam się, by przebiec w przyzwoitym czasie. Skupiam się więc na biegu w tempie docelowym oraz interwałach, w treningi, nawet regeneracyjne, staram się wplatać przebieżki.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s