Biegacz na urlopie

IMG_2310

Przychodzi taki czas w życiu biegacza, że bieganiu, nawet nieświadomie, podporządkowuje coraz większe obszary swojego życia. Tak, znam ludzi, którzy decydując się na pracę, brali pod uwagę swoje treningi. Kiedy przeprowadzałam się do nowego mieszkania, bardziej niż częstotliwość odjazdów autobusów, interesowały mnie nowe biegowe ścieżki i to, czy bezpiecznie tu będzie biegać wieczorami. Z urlopem jest podobnie.

Rozważaliśmy w tym roku różne za i przeciw. Góry? Adriatyk? Bałtyk? Pod uwagę braliśmy oczywiście odległość, cenę, warunki noclegowe. Ja miałam zamiar trochę się na wakacjach rozbiegać i szczerze przerażała mnie myśl o bieganiu w Chorwacji. Piękne morze, piękne miasteczka, ale wstawać na urlopie o 4 rano? Kocham biegać, ale jednak wyjeżdżam również po to, żeby trochę się wyspać. Wybór padł na Gdańsk – chcieliśmy uciec od upałów, chcieliśmy nad wodę, a Gdańsk oboje bardzo lubimy. I jaki on doskonały do biegania!

Przyznam, że bieganie na urlopie to temat trochę trudny – niby jest to świetny czas, mnóstwo wolnego, nowe otoczenie do zwiedzania. Ale nie zawsze jest treningowo-kolorowo. Co innego, kiedy wyjeżdża się ekipą, a co innego wyjazd we dwoje, zwłaszcza, jeśli praca nie pozwala widywać się codziennie. Ciężko kogoś zostawić, zamiast razem zjeść śniadanie, i wyjść na trening. Wieczorem to już w ogóle… „Wiesz, wyjdź na miasto, dobiegnę?”. No nie. Do tego kwestia jedzenia – na wyjazdach sobie odpuszczamy. Lokalne przysmaki, piwo, lody, drinki, smażona ryba na kolację. Ciężko sobie odmawiać próbowania nowych rzeczy raz w roku, bo trening. Nie zjeść na Bałkanach baklawy, bo wieczorem trening? Nie spróbować lokalnego piwa wieczorem, bo rano mocny bieg? Dla mnie wakacje to również nowe smaki i na pewno nie zamierzam z nich rezygnować (oczywiście z głową, nie mówię o najadaniu się do upęku!).

IMG_2300Dlatego moje urlopowe treningi, to raczej luźne biegi. W tym roku wstawałam rano, żeby wybiec o 7 i o 8.00 – 8.30 być z powrotem, zjeść razem śniadanie. Nie nastawiałam się na tempo czy kilometraż, ale na zwykłej radości z biegu, z radości biegu po plaży, o tej porze jeszcze dość pustej. Biegłam sobie z Brzeźna do Sopotu, cieszyłam się jak głupi do sera, bo uwielbiam tamtejsze pasy zieleni koło plaży i same plaże. Myślę, że jeśli tuż po urlopie nie planujemy żadnych zawodów, warto na ten czas trochę odpuścić, nie spinać się i treningowo też wziąć urlop.

A jak się biegało w Gdańsku? Bosko! Co prawda Gdańsk trochę mnie nie lubi, w zeszłym roku poważnie obiłam sobie tam kolana zbiegając z górki (i łokieć, i biodro, i dłoń), dlatego teraz trzymałam się nadbrzeżnych parków. I plaży! Bieganie po plaży jest trochę przereklamowane, po piachu biega się niewygodnie, ale za widoki, świeżość i niesamowite poczucie wolności, każdy trening nad morzem, muszę choć na chwilę przenieść na plażę. Przez chwilę pobiegłam nawet boso po wodzie, coś wspaniałego! Nieprawdą jest, że wypoczynek nad morzem, to smażenie się i taplanie w wodzie, na szczęście tak myśli chyba coraz mniej osób.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s