Jak poradzić sobie z przerwą?

IMG_2075

Moja kontuzja została potwierdzona oficjalnie przez ortopedę. Przeciążenie stawu lędźwiowo-krzyżowego. Zalecił ćwiczenia rozciągające, wzmacniające oraz kilka tygodni przerwy od biegania. Tak. Kilka tygodni. Z jednej strony mam ochotę go posłuchać, bo w końcu to on jest lekarzem, w dodatku sportowym, widział w życiu setki takich jak ja i powinien wiedzieć lepiej. Ale z drugiej strony ja to ja, najlepiej wiem jak się czuję, więc uznałam, że kilka tygodni to przesada. Już nic mnie nie boli, więc grzecznie ćwiczę i w tym tygodniu planuję lekkie rozbieganie. Postanowiłam iść z lekarzem na kompromis – żadnych mocnych treningów, interwałów i 20-kilometrowych wybiegań, ale lekki trucht po miękkim.

Na razie jednak mam przerwę, z którą czuję się okropnie. Jak kanapowy ziemniak. Niby ćwiczę, ale to nie uwalnia we mnie takiej energii, jaką daje bieganie. W dodatku trochę zaniedbałam swoją dietę, w myśl: skoro nie biegnę, to mogę wypić sobie to piwo/zjeść trzecie ciasteczko. Ponieważ nie biegam, straciłam apetyt, więc katastrofy nie ma, ale naprawdę tęsknię za tym, żeby poczuć taki zdrowy, po treningowy głód. I oczywiście za tym, by go zaspokoić.

Pozostaje też psychika. Mnie jest po prostu bardzo źle, kiedy nie mogę biegać. Bardzo źle, łącznie ze szlochaniem i obrażeniem się na cały świat. Ale nie da się przecież 3 tygodnie tylko łkać nad swoim nieszczęśliwym losem. Trzeba przyjąć do wiadomości, bez zbytniego rozkminiania, że stało się. Bywa. I zdarza się nie tylko nam. Po drugie, ważniejsze, trzeba wziąć na klatę swoje błędy. Moja kontuzja nie wzięła się z niczego. Za małą wagę przykładałam do wzmocnienia mięśni pośladkowych i mam za swoje. Bieganie niesie ryzyko kontuzji, ale można je zmniejszać. Ja ten obszar zaniedbałam i dostałam karne zadanie domowe. Nie da się tego przejść bez krytycznego spojrzenia na swoje treningi. Po co oszukiwać samego siebie i ryzykować powtórkę? Trzeba szukać błędów i przyznać, że się zawaliło, czasem na całej linii.

Dobrze przerwę i rehabilitację potraktować jako nowy cel. Nie jako wymuszoną przerwę, ale jako chwilę na serwisowanie przeciążonego mechanizmu. Nie patrzeć na całą sytuację, jako tylko i wyłącznie na karę. Za mało czasu poświęciłam na ćwiczenia, to teraz muszę nadrobić, skupić się na zaniedbanych obszarach. To też część treningu, po prostu muszę nadrobić zaległości.

Dla własnego komfortu psychicznego dobrze też poczytać historie ludzi, którym kontuzje namieszały w treningowym życiu. Nie, nie po to, żeby się pocieszyć, że czasem mieli gorzej, ale żeby zobaczyć, że nie ma co rozpaczać, tylko brać byka za rogi. Łatwiej obudzić w sobie ducha walki, kiedy czytamy o czyichś sukcesach.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s