Największe mity dotyczące biegania

IMG_2120Tak właśnie wyglądają „masywne” łydy i uda po 3 latach biegania.

1. „Od biegania zrobią mi się masywne łydy”. A teraz znajdź zdjęcie maratończyka z masywnymi nogami. Bieganie długodystansowe jest wysiłkiem tlenowym, nie wybuduje się na nim mięśni. Ładnie się zarysują, tłuszcz się spali, więc będą bardziej widoczne, jednak jeśli nie ma się z natury masywnych nóg, bieganie nikomu wielkich ud czy łydek nie zbuduje. Żeby „robić mięśnie” potrzeba ćwiczeń siłowych, diety – nie da się ich wyhodować przez przypadek, przy okazji.

2. „Bieganie jest niezdrowe”. Bieganie jest sportem, w którym łatwo o kontuzję, to prawda. Ale poza tym? Poprawia krążenie, pracę serca, pracę układu immunologicznego, obniża ciśnienie, zmniejsza ryzyko zachorowania na cukrzycę oraz osteoporozę (zwiększa gęstość kości), poprawia samopoczucie. O tym, że będę taaaaka chora od tego biegania słyszę od ludzi, którzy nie biegają i nie biegali oraz zupełnie się na tym nie znają – nie są lekarzami, fizjoterapeutami czy trenerami. Mowa oczywiście o bieganiu amatorskim – sport wyczynowy, niezależnie od dyscypliny, to zupełnie inna bajka.

3. „Można jeść, co się chce”. No niestety. Bieganie spala mnóstwo kalorii, to żaden mit, godzina w miarę spokojnego biegu u kobiety moich gabarytów to ok 500 kcal w plecy. Do tego zwiększa się metabolizm spoczynkowy (czyli nawet jak nie biegamy, to spalamy więcej). Tylko… no właśnie. Po pierwsze, bieganie poprawia apetyt i jeść trzeba więcej. Po drugie, zwiększa się zapotrzebowanie kaloryczne, ale aby utrzymywać formę, nie można zaspokajać go czekoladą i piwem. Załóżmy, że tygodniowo robimy sobie „górkę” w wysokości 3 tysięcy kalorii – czyli ponad 400 dodatkowych kalorii dziennie + nasz szybszy metabolizm. Dużo? Pół kilo czereśni 😉 . Jeden weekendowy wypad na piwo potrafi nam pochłonąć prawie 1000 kcal, do tego dodajmy większą ilość kalorii w codziennych posiłkach i wcale dużo miejsc na ekstrasy nam nie zostanie. Choć faktycznie, częściej można sobie pozwolić na więcej, nie jest tak, że można to robić bez konsekwencji.

4. „Dopiero po 30 minutach spalamy tłuszcz”. Nie. Z tłuszczu korzystamy cały czas, po prostu na początku energię czerpiemy głownie z glikogenu, dopiero po 20-30 minutach proporcje się odwracają i organizm zaczyna sięgać do magazynów. Dlatego, jeśli biegamy, by schudnąć, trzeba biegać minimum 30-40 minut. To spalanie po 30 minutach, to taki skrót myślowy, bo po prostu na początku jest niewielkie.

5. „Bieganie spala mięśnie*”. Jeśli jesteś „koksem” to bieganie w rozwoju masy ci nie pomoże, i faktycznie, może ona nawet polecieć w dół (tak a propos tych niby rozrastających się od biegania nóg), ale jeśli jesteś zwykłym Kowalskim, który biega, nawet maratony, to nic sobie nie spalisz, jeśli będziesz dobrze jadł i dbał o regenerację. Stracić masę mięśniową można i bez biegania np. głodówkami. Maratończycy są smukli, bo masy nie budują, a przed zawodami redukują wagę. Nie spalisz sobie żadnych mięśni od amatorskiego biegania! Nawet biegając na czczo – pamiętaj po prostu o posiłku regenerującym.

*Dotyczy obaw szarego Kowalskiego.

6. „Bieganie jest drogie”. Oprócz butów nie potrzebujesz niczego, by biegać. Zwykłe legginsy, dres, koszulka najlepiej techniczna, ale można je kupić tanio. Nie potrzeba ci, zwłaszcza na początek GPS-ów, pulsometrów, podkolanówek kompresyjnych, odżywek białkowych, ani tysięcy innych fajnych, ale wcale nie niezbędnych gadżetów.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s