Zakrzepica u biegacza

hospital-484848_640

Zakrzepica żył głębokich jest chorobą, której czynniki ryzyka są w większości obce przeciętnemu biegaczowi:

  • siedzący tryb życia
  • otyłość
  • podeszły wiek

Do tego przebyte operacje, długotrwałe unieruchomienie kończyny, ciąża, niewydolność serca. Przeciętny biegacz tryb życia ma aktywny, jest szczupły, raczej młody i zdrowy. Pamiętam, że kiedy zachorowałam, ciężko mi było znaleźć informacje odnośnie tej choroby u biegaczy. Ale od początku, na czym w ogóle polega ta choroba? Na tym, że w naczyniach krwionośnych pojawiają się skrzepliny, które utrudniają przepływ krwi. Zdarza się, że przebiega to całkowicie bezobjawowo i niestety, często kończy się śmiercią z powodu zatoru płucnego. Powsstała skrzeplina może aktywować płytki krwi, które „przylepią” się do niej, znacznie utrudniając przepływ krwi. Objawiać się to będzie sinieniem, drętwieniem i bólem. U mnie początkowo ból występował punktowo, w pachwinie, noga siniała i lekko puchła. Z SOR-u zostałam jednak wypuszczona, gdyż USG nic nie wykazało. Następnego dnia noga zrobiła się granatowa i prawie straciłam w niej czucie. Wtedy też przyjęto mnie na chirurgię.

Leczenie jest długotrwałe, ale w trakcie jego trwania nie ma już zagrożenia zatorem. Polega ono na dożylnym podawaniu heparyny (początkowo pompą 24h na dobę, później w zastrzykach) oraz leków obniżających krzepliwość krwi. Współczynnik krzepliwości musi wahać się między 2 a 3 INR (u zdrowych osób między 0,8 a 1,2). I takie leki przyjmuje się niestety bardzo długo po wyjściu ze szpitala. Stosuje się też kompresoterapię, czyli obwiązuje nogę bandażem, by ułatwić przepływ krwi. Później można już zastąpić bandaż pończochą bądź rajstopami (nie wiem jak jest w przypadku panów, opasek na całą nogę nigdy nie widziałam). Hospitalizacja trwa ok 2 tygodni, większość czasu chodzenie jest zakazane. Nawet siadanie z opuszczonymi nogami jest zakazane.

I co jak biegacz w końcu może wstać z łóżka? Na pewno nigdzie nie pobiegnie. Ból i obrzęk nie znikają, u mnie ból był o wiele gorszy niż przed szpitalem, nie mogłam opuścić nogi na dłużej niż kilka minut. Na początek opaska uciskowa (pończocha, bandaż) i chodzenie. Ciężko, ale trzeba się starać, nie zasiadać w fotelu, robić co chwilę choćby rundkę do kuchni łazienki, na balkon. Jak noga pozwoli, zacząć wychodzić na spacery. Brać leki. I czekać na kontrolę u chirurga.

NIE MA BIEGANIA. Podobno biegacze, to najbardziej niesłuchająca lekarzy grupa. Nieraz leci gdzieś taki z niedoleczoną kontuzją, albo uważa, że rozbiega. Tym razem nie ma! Spokojnie, wyleczysz się i będziesz mógł biegać. Lekarze, zwłaszcza chirurdzy, bywają mało rozmowni. Ja nie wiedziałam, czy jak wydobrzeję, to mogę potruchtać czy nie. A jeśli tak, to kiedy? Dopiero na kontroli okazało się, że nie mogę. Ani biegać, ani pływać, ani biegać, ani biegać. Musiały wystarczyć spacery. Dopiero jakieś 2 miesiące po wyjściu ze szpitala, na moje pytanie „czy mogę już biegać?” lekarz mruknął „tak”. I wybieeeegłam. Ostrożnie. Na pół godzinki. Noga była wyraźnie słabsza, fizycznie było średnio. Bałam się, że jednak jest tam jakiś zakrzep, że go wyskaczę i dostanę zatoru. To był lęk całkowicie irracjonalny, po zaleczeniu i w trakcie leczenia nie grozi już zakrzep, leki ciągle obniżają krzepliwość. Można biegać, ale trzeba mieć na uwadze swoją słabą nogę. Nie obejdzie się bez kompresji i stałej kontroli lekarza.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s